Obiecałam, to wstawiam.Pisałam do 1 w nocy, a więc wyszło jakieś takie...
(pisane z perspektywy Gerarda)
~~~~~~
Czy kiedykolwiek wcześniej tak się czułem?Nie.Po raz pierwszy w życiu byłem w tak beznadziejnej sytuacji.Zakochany w przyjacielu... Ale co ja poradzę?To wszystko jego wina!Gdyby nie był taki... Ehh... Nie wiem... Frank,coś ty ze mną zrobił?!
Wziąłem telefon do ręki i wyszukałem w liście kontaktów jego numer.Nacisnąłem zieloną słuchawkę i chwilę poczekałem.Pierwszy sygnał.Drugi.
-Cześć Gee!Co tam?
-Heh... Nic.Wiesz... Tak pomyślałem... może byś do mnie przyjechał, bo chyba nie masz żadnych planów, co?
-Gerry, jak ty mnie dobrze znasz...
Usłyszałem jego radosny śmiech w słuchawce.
-Zaraz będę, pa.- pożegnał się nadal rozbawionym głosem i rozłączył.
Uwielbiałem w nim to jego podejście do życia.Zawsze potrafił poprawić mi humor, albo jakoś podnieść mnie na duchu.Nawet wtedy, gdy wpadłem w nałóg...
Po 15 minutach usłyszałem dzwonek do drzwi.Poszedłem otworzyć, a widok jaki zobaczyłem mnie oszołomił.Frank miał na sobie szary t-shirt z nadrukiem i ciemne poprzecierane jeansy.Mmm...Obcisłe... Ekhm.Lepiej nie wiedzieć o czym teraz myślałem...
-Emm... Mogę wejść?
-Pewnie.
Dwa razy nie musiałem powtarzać.Rozsiadł się na kanapie i włączył telewizor.
-To co oglądamy, Gee?
-Eee... "Modę na Sukces"? : D
-Ach, tak!Nie wybaczyłbym sobie, gdybym ominął chociaż 1 odcinek!
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.Usiadłem obok niego.Po chwili trochę się uspokoiliśmy.
-A tak na poważnie, to co oglądamy?
-Hmm... Nie wiem.Wybierz coś.Stuprocentowo Ci ufam, Frankie.
Ślicznie się do mnie uśmiechnął i zaczął skakać po kanałach telewizyjnych, w poszukiwaniu czegoś godnego uwagi,Po przejrzeniu chyba 500 kanałów odwrócił się do mnie zrezygnowany położył mi głowę na ramieniu.Zrobiło mi się gorąco...
-Gee, poddaję się...
-Spoko.Nie ma sprawy...
Spojrzał mi w oczy.Czy mi się wydaję, czy moje serce zabiło 2 razy szybciej niż zwykle?
-Frank, muszę iść na chwilę do kuchni, żeby... żeby... No po prostu muszę!Zaraz wracam!
Zerwałem się z kanapy i pobiegłem w kierunku kuchni.Musiałem odetchnąć.Oparłem się o ścianę i wziąłem głęboki oddech.Powiedzieć mu?Nie, nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś zniszczyło naszą przyjaźń.Za bardzo mi na nim zależy.Po chwili wszedł i spojrzał na mnie, wyraźnie zmartwiony.
-Powiesz mi o co chodzi?
-O nic.Nie przejmuj się mną...
-Gerard, co ty pieprzysz?!Jak mam się nie przejmować swoim najlepszym przyjacielem?!
Uspokoił się i położył mi dłoń na ramieniu.
-Nie chcesz mówić, to nie mów, ale nie gadaj takich głupot.
Odgarnął mi włosy z czoła, a ja drgnąłem pod wpływem jego delikatnego dotyku..Cholera, zauważył to!Przybliżył swoją twarz do mojej.A więc on...
-Frank...
-Cii...
Delikatnie musnął moje wargi i objął mnie w talii.Uchyliłem usta z wrażenia, a on skorzystał z okazji i powoli wsunął w nie swój język.Pieścił moje podniebienie, a ja nie pozostawałem bierny... Jednak jeszcze jedna rzecz musiała zostać wyjaśniona.Odsunąłem się od niego i cicho wyszeptałem:
-Frankie... Ja... ja Cię chyba.. kocham.
-Ja Ciebie też.Nawet nie wiesz jak bardzo...
Nasze usta znowu się złączyły i wszystko zaczęło się od nowa. Może to zabrzmi banalnie, ale chyba wreszcie odnalazłem swoje szczęście...
To na końcu mnie roz**bało XDD
OdpowiedzUsuń